Katarzyna Szymańska-Stułka

Fryderyk Chopin był naszym kolegą – stu­den­tem naszej uczelni, wów­czas Szkoły Głównej Muzyki, która pozo­sta­wała w struk­tu­rze Uniwersytetu Warszawskiego.   Swoje młode lata spę­dził w Warszawie, prze­mie­rza­jąc te drogi, któ­rymi my także codzien­nie podą­żamy. W roku 1826 roz­po­czął stu­dia kom­po­zy­cji w Szkole Głównej Muzyki, pod okiem wybit­nego pro­fe­sora, kom­po­zy­tora i orga­ni­za­tora życia muzycz­nego Józefa Elsnera, który stał się jego przy­ja­cie­lem i orę­dow­ni­kiem jego nie­zwy­kłego talentu.

Tak pisał do Jana Białobłockiego „..tym­cza­sem cho­dzę do Elsnera na kon­tra­punkt ści­sły, 6 godzin na tydzień, słu­cham Brodzińskiego, Bentkowskiego, i innych w jakim­kol­wiek związku będą­cych obiek­tów z muzyką”. Myśl auto­ry­te­tów ówcze­snej nauki – lite­ra­tu­ro­znaw­stwa, histo­rii, filo­zo­fii, na wykłady któ­rych Chopin uczęsz­czał w latach stu­denc­kich, ukształ­to­wała jego huma­ni­styczną wraż­li­wość i wiedzę.

Ranki spę­dzał na uczelni, popo­łu­dniami gry­wał w kościele ss. Wizytek, a wie­czo­rami muzy­ko­wał w salo­nie Chopinów, w któ­rym zbie­rali się przy­ja­ciele i bli­scy, słu­cha­jąc pory­wa­ją­cej gry mło­dego Fryderyka.

Słynne były w Warszawie cho­pi­now­skie czwartki, sta­no­wiące swo­isty salon muzyczno-literacki sto­licy, w rela­cji Szulca czy­tamy „Dom  Chopinów był miej­scem, gdzie lubili się gro­ma­dzić arty­ści i uczeni, na czwart­kach cho­pi­now­skich bywali rek­tor Linde, poeci Koźmian i Brodziński, histo­ryk Maciejowski, eko­no­mi­sta Fryderyk Skarbek, mate­ma­tyk Juliusz Kolberg…”

Oto Fryderyk Skarbek, któ­remu Chopin zawdzię­czał swe imię.

Wszyscy oni wspo­mi­nali nie­zwy­kłe popisy mło­dego Fryderyka przy for­te­pia­nie,  doko­na­nia te słynne stały się także w gro­nie pol­skiej ary­sto­kra­cji, w Warszawie i poza nią, np. w Antoninie,  co zostało uwiecz­nione w rysun­kach Elizy Radziwiłłówny oraz na obra­zie Henryka Siemiradzkiego, Chopin gra­jący na for­te­pia­nie w salo­nie ks. Radziwiłła (1887), nio­sąc się dale­kim echem w latach spę­dzo­nych przez Chopina na obczyźnie.

Dowcipny jak zawsze Chopin tak okre­ślał tę swoją dzia­łal­ność w liście do Tytusa Wojciechowskiego „latam od Annasza do Kajfasza, wiesz jak to wygod­nie, kiedy spać się chce, a tu cię o impro­wi­za­cję pro­szą, w rezul­ta­cie od tygo­dnia nicem nie napi­sał, ani dla ludzi, ani dla Boga”.

W  cza­sie stu­diów u Elsnera roz­kwi­tał talent twór­czy mło­dego Fryderyka. W latach war­szaw­skich powstała bli­sko połowa jego kom­po­zy­cji! mazurki, polo­nezy, pie­śni, trio g-moll, rondo C-dur i wszyst­kie utwory na for­te­pian z orkie­strą, prze­nik­nięte kry­sta­licz­nym pięk­nem stylu i nowo­cze­sną jak na owe czasy har­mo­nią, Fantazja As-dur na tematy pol­skie i wir­tu­ozow­skie waria­cje B-dur na temat La ci darem la mano z mozar­tow­skiego Don Juana czy wcze­śniej­sza kom­po­zy­tor­ska laurka mło­dego Fryderyka dla Wojciecha Żyw­nego z oka­zji imie­nin mistrza, Polonez As-dur.

Chopin w roku 1829 koń­czy stu­dia u Elsnera, z 20 lipca pocho­dzi słynny raport Elsnera zaty­tu­ło­wany „lek­cje kom­po­zy­cji muzycz­nej czyli kon­tra­punktu prak­tycz­nego” ocena koń­cowa dla Fryderyka „szcze­gólna zdat­ność – geniusz muzyczny” i pierw­sze doj­rzałe publiczne okre­śle­nie jego talentu.

W marcu 1830 roku talent ten zabły­snął pod­czas pierw­szego publicz­nego kon­certu w teatrze naro­do­wym w Warszawie, potwier­dzony recen­zjami „Zaiste! Daleko roz­głosi swe imię, kto w mło­dych latach tak zaczyna” – z recen­zji Mochnackiego. „Skromność jego równa się wiel­ko­ści jego talentu” – z Gazety Korespondenta Warszawskiego. „Jego kon­cert można by porów­nać do życia czło­wieka spra­wie­dli­wego; żad­nej dwu­znacz­no­ści, fał­szu, prze­sady […] cały jest oddany geniu­szowi muzyki, któ­rym tchnie, oddy­cha” – z recen­zji Mochnackiego.

Chopin jest obecny w naszej uczelni, w naszych arty­stycz­nych pro­jek­tach i w naszych codzien­nych myślach, jego nie­zwy­kła postać i jego nie­zwy­kłe dzieło wciąż nas dopin­guje do pracy.

dr Katarzyna Szymańska-Stułka