Katarzyna Szymańska-Stułka

Postać Chopina, naj­bar­dziej wyra­zi­sta i nie­zwy­kła, jak na słynny por­tre­cie Delacroix, wciąż, fascy­nuje, zachwyca, zasta­na­wia. Jego dzieła, pełne roman­tycz­nej eks­pre­sji i oso­bi­stego wyrazu, to wynik jego twór­czej „roz­mowy z for­te­pia­nem”, na któ­rym „pio­ru­no­wał” w momen­tach twór­czego napię­cia, innym razem „gadał to, co przy­ja­cie­lowi by powie­dział”, roz­mowy, w któ­rej ujaw­niało się wiele wymia­rów jego oso­bo­wo­ści i talentu, co Alfred de Custine okre­ślił poetycko pisząc: „To na czym Pan gra to nie for­te­pian, to dusza”[1].

Chopin był uro­dzo­nym muzy­kiem, o nie­wy­czer­pa­nej inwen­cji w kom­po­no­wa­niu i zdu­mie­wa­ją­cej łatwo­ści tech­nicz­nej w grze. Komponował jed­nak pra­co­wi­cie i wytrwale, nic z pośpie­chu i łatwo­ści „Mam nowe trzy mazurki, ale na to czasu trzeba, aby dobrze sądzić, czas to naj­lep­sza cen­zura, cier­pli­wość naj­do­sko­nal­szy nauczy­ciel” pisał w roku 1846 do rodziny z Nohant.

Uzdolnienia Chopina nie ogra­ni­czały się tylko do sfery muzyki, pisał, ryso­wał, grał aktor­sko. Talent pisar­ski prze­ja­wiał się  w jego listach, pisał dow­cip­nie i barw­nie, warto przy­wo­łać tu kilka obra­zo­wych cyta­tów:  „tęgo gra, ale nie mój czło­wiek”, „co innego mi się śniło, ale się nie wyśniło”, „one mnie przez dobroć zadu­szą, a ja im tego przez grzecz­ność nie odmówię”.

Był wraż­liwy na prze­strzeń i obraz, czemu dawał wyraz w swej muzyce, jego kom­po­zy­cje nie­rzadko sta­wały się muzycz­nym pej­za­żem, uczył się rysunku u samego mistrza, Zygmunta Vogla, a w latach spę­dza­nych w Nohant wyra­żał swe opi­nie w roz­mo­wach z Delacroix, co wielki malarz uwiecz­nił w swych stu­diach nad roman­tyczną core­spon­dence des arts.

W swych kom­po­zy­cjach się­gał nowych prze­strzeni, kre­ował swo­iste „espa­ces ima­gi­na­ires”, o któ­rych Georges Sand mówiła, iż nie umiał ich okieł­znać. Poddawał się impro­wi­za­cji, która sta­wała się muzyczną opo­wie­ścią, nie­kiedy o cha­rak­te­rze muzycz­nego repor­tażu, ewo­ku­jąc prze­strzeń nie­zde­fi­nio­waną, uwol­nioną, nie­prze­wi­dzianą, nace­cho­waną zawie­sze­niem, zna­kiem zapy­ta­nia, co sta­no­wiło jedną z kate­go­rii cho­pi­now­skiego stylu.

Jak zauważa André Gide: „Chopin pro­po­nuje, przy­pusz­cza, insy­nu­uje, prze­ko­nuje; pra­wie nigdy nie twier­dzi[2]”. Wychowany w kla­sycz­nym duchu kom­po­zy­cji, zara­żony mło­dzień­czym zapa­łem roman­tycz­no­ści, prze­kra­czał zastane ramy, budu­jąc nową wizję sztuki, Chopin wyprze­dzał swój czas, wyra­stał ponad epokę, poko­nu­jąc histo­ryczną i geo­gra­ficzną prze­strzeń, zadzi­wia­jąc jed­nych, szo­ku­jąc drugich.

Karol Szymanowski okre­ślił Chopina jako „muzycz­nego futu­ry­stę epoki roman­ty­zmu”. Wyjątkowość tę zauwa­żył Franciszek Liszt pisząc o cho­pi­now­skich har­mo­niach „rów­nie nie­ocze­ki­wa­nych, jak nie­zwy­kłych”, któ­rych pełne są nok­turny, bal­lady, impromp­tus i sche­rza. Jankelevitch zaś mówił, iż muzyka Chopina wprost pachnie!

Według The Illustrated London News — Chopin był twórcą, któ­rego dzieło zostało przez świat uznane jako „wcie­le­nie roman­ty­zmu”, on swoją twór­czo­ścią nadał treść i sens poję­ciu „muzyczny roman­tyzm”. Chopin stwo­rzył „wła­ściwy sobie, ory­gi­nalny styl […], styl nowo­cze­snej szkoły roman­tycz­nej, któ­rej był przy­wódcą i twórcą”[3].

Według rela­cji przy­ja­ciół Chopin był czy­sty jak łza (Kwiatkowski), bez­in­te­re­sowny (Solange), skromny a dumny (GS), o wraż­li­wo­ści i sub­tel­no­ści wewnętrz­nej (Liszt), dosko­na­łych manie­rach, szla­chetny i prawy, sza­nu­jący tra­dy­cję i rodzinę, gorący patriota, co ujaw­niało się w jego kom­po­zy­cjach mimo jego wro­dzo­nej dys­kre­cji, a wielcy sły­szeli to w jego kom­po­zy­cjach (np. Fantazja f-moll – trzeba być głu­chym na oba uszy, by nie usły­szeć pol­sko­ści, Adorno, Lenz nazwał go poli­tycz­nym pianistą).

Dla nas ważne jest, iż był także zna­ko­mi­tym peda­go­giem, nowo­cze­snym, roz­wi­ja­ją­cym wyobraź­nię i wie­dzę swych uczniów, czego wyraz pozo­sta­wił w swych zapi­skach Methode des Methodes, gdzie napi­sał:  „Wyrażenie myśli za pomocą dźwię­ków, obja­wie­nie uczuć przez te dźwięki i wresz­cie sztuka wypo­wia­da­nia się przez dźwięki — oto muzyka”.

dr Katarzyna Szymańska-Stułka


[1] cyt. za M. Tomaszewski, 1999, s. 89.

[2] A. Gide, 2007, s. 24.

[3] The Illustrated London News, 1849, autor nie­znany, cyt. za M. Tomaszewski, 2009, s. 19.